19 zakazanych tekstów. Nie próbuj mówić!

Mamy dla was listę niedozwolonych tekstów, których nigdy nie powinno używać się w stosunku do swojego pracodawcy. Chyba, że bezrobocie wam niestraszne. Łapcie i wystrzegajcie się jak ognia! Przede wszystkim potraktujcie jednak jako żart.

  • Spóźniłem się tylko 10 dziesięć minut. Trzeci raz  tygodniu? Bez przesady, są większe problemy na świecie, żeby rozdrabniać się nad czymś takim
  • Nie, nie zrobię tego. Przecież Marek zna lepiej angielski
  • Ale po co miałem do pana iść, skoro mogę wysłać e_mail?
  • Panie prezesie, przecież jutro też jest dzień
  • Czy się stoi, czy się leży, worek kasy się należy…
  • Naprawdę przerwa u nas nie trwa godziny?
  • Skopiuję to z internetu, pozmieniam kolejność zdań i też będzie cacy, spokojnie
  • Kazał mi pan zrobić raport i przynieść za godzinę. Nie wierzę, przecież to czysty mobbing!
  • Dobrze, tylko sprawdzę sms
  • Powinno pracować się trzy dni w tygodniu.  W poniedziałki, środy i piątki. Wtedy ciągle miałabym wrażenie, że już za chwilę weekend!
  • To może zamiast raportu, ja panu wszystko opowiem?
  • Wziąłem laptopa do domu, ale obiecuję, że przyniosę go za trzy tygodnie
  • Może i rzeczywiście pracuję miesiąc, ale sądzę, że już należy mi się podwyżka
  • Przecież te dwa piwa wypiłem wczoraj wieczorem, a nie dzisiaj
  • Przecież się nie rozdwoję
  • Zara
  • Nie wiem co Marta jeszcze robi na tym stanowisku…
  • Myślę, że to chorobowe może mi się bardzo przedłużyć
  • Pan tak na poważnie?