Młodzi chcą bony na zasiedlenie, nawet z dala od domu

W pierwszym kwartale bieżącego roku 2,2 tys. zarejestrowanych w Urzędach Pracy jako bezrobotni, skorzystało z „bonów na zasiedlenie” poza obszarem swojej miejscowości. Jest to liczba dwukrotnie wyższa w stosunku do roku poprzedniego.

Czym są bony na zasiedlenie?

Bon na zasiedlenie przysługuje osobom zarejestrowanym w urzędzie pracy w wieku nie przekraczającym 30. roku życia. Dotyczy to chęci podjęcia pracy albo własnej działalności gospodarczej w odległości co najmniej 80 km od miejsca zamieszkania lub w przypadku, gdy czas jaki pokonuje się z domu do pracy w dwie strony przekracza co najmniej 3 godziny na dzień. Maksymalna wysokość bonu wynosi 200% przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego, czyli na dzień dzisiejszy około 8 tysięcy złotych. Uzyskane pieniądze mają być przeznaczone na pokrycie kosztów związanych z zamieszkaniem. Warunkiem otrzymania jest osiągnięcie wynagrodzenia lub przychodu w wysokości co najmniej minimalnego wynagrodzenia. Musi ono podlegać ubezpieczeniu społecznemu. Dodatkowym zobowiązaniem jest prowadzenie dokumentacji zatrudnienia przez co najmniej pół roku i złożenie deklaracji w terminie do 8 miesięcy od dnia otrzymania bonu.

Pomoc ale nie dla wszystkich?

Bony na zasiedlenie to inicjatywa aktywizacji osób bezrobotnych, którą wprowadzono w maju 2014 roku. Początkowo mały odsetek zarejestrowanych korzystał w tej pomocy. Potrzeba było dłuższego okresu czasu, aby dzięki doświadczeniu niektórych ta metoda wsparcia dotarła do znacznie większej grupy zainteresowanych. Najwięcej bonów rozdano w województwie świętokrzyskim i lubelskim. Te dwa regiony borykają się z dużym bezrobociem,  w województwie lubelskim wynosiło ono na koniec marca o 1,9% więcej niż przeciętne w Polsce, zaś w województwie świętokrzyskim było wyższe o 2,7%. Najmniej bezrobotnych odnotowano w województwie opolskim i lubuskim, a jest to związane z tym, że są to najmniejsze obszary pod względem zaludnienia, a tym samych liczby osób bezrobotnych. Zainteresowanie możliwością skorzystania z bonów na zasiedlenie jest w tym roku duże. Spowodowało to, że w niektórych urzędach pracy nie ma już środków na ten cel. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej myśli nad uruchomieniem rezerw finansowych. Nie ma pewności, że takie pieniądze się w ogóle pojawią. Jeśli tak, to urzędy pracy będą musiały składać odpowiednie wnioski o otrzymanie bonów na zasiedlenie.

Polskie realia

Nie wszyscy zgłaszający się o wsparcie, takowe otrzymują. Często niestety zdarza się, że ktoś ma już nagraną pracę od dłuższego czasu, a rejestruje się tylko po to, aby otrzymać taki bon, składając wniosek o jego przyznanie nawet w dniu pierwszej rejestracji. Inną kwestią jest fakt, że nie wszystkie PUP informowały bezrobotnych o istnieniu bonów na zasiedlenie, co staje się paradoksem. Takie postępowanie tłumaczy się chęcią zatrzymania młodych ludzi w swoim regionie oraz tym, że pracy nie brakuje, choć może jest co niektóra mniej opłacalna. Dodatkowo uważa się, że nie powinno się płacić za kogoś, kto wyjeżdża, a obowiązek pokrywania kosztów chce się przerzucić na pracodawcę, do którego przyjeżdża kandydat do pracy. Wspomniany przypadek zaistniał w PUP w Kwidzynie. Pytanie jakie się samo nasuwa to czemu nie wszystkim młodym daje się jednakowe szanse?