Przedszkola przy zakładach pracy - innowacja, która się sprawdza

Przyzakładowe przedszkola to pomysł wsparcia dla rodziców, który sprawdza się za granicą od lat. Pomału zaczyna też spełniać swoją pożyteczną funkcję w Polsce, a właściciele dużych przedsiębiorstw coraz chętniej zaczynają w tę ideę inwestować.

W dobie szybkiego życia ciężko znaleźć czas nawet na najważniejsze sprawy. Rodzice muszą nierzadko wybierać między dobrem pociechy a karierą zawodową i ta decyzja nie jest łatwa. W przedszkolach i żłobkach brakuje miejsc, a znalezienie grupy, gdzie przyjmą dziecko jest ciężkim zadaniem. Może to zaskakiwać, zwłaszcza z uwagi na zmniejszający się przyrost naturalny i fakt, że powinniśmy dbać o najmłodszych, co można zacząć od znalezienia im idealnego przedszkola.

Zarys

Idea przedszkoli przy miejscach pracy narodziła się z myślą o pracujących rodzicach, którzy nie chcą rezygnować ze swojej pracy, jednocześnie mając swoje dziecko pod opieką. Duże firmy inwestują w przystosowanie pomieszczeń dla najmłodszych i zatrudnienie odpowiedniej kadry. Dzieci mają możliwość poznania pracy swojego rodzica od innej strony, ich koledzy mają rodziców pracujących w tym samym miejscu i niejako przyzwyczajają się do biurowych warunków. Przedszkola są oddzielone od strefy pracy, ale dorośli mogą w razie potrzeby szybko dotrzeć do swoich pociech. Takie miejsca są przyjazne zarówno dzieciom, jak i rodzicom.

Podstawowe argumenty

Posłanie dziecka do przyzakładowego przedszkola ma wiele zalet, które wpływają na relacje między nim, a rodzicem. Warto zwrócić uwagę, że dzięki temu rozwiązaniu spędza się z maluchem więcej czasu. Nie ma potrzeby odwożenia dziecka do przedszkola oddalonego spory kawałek od domu czy firmy, bo tylko tam było miejsce. Zyskuje się przez to kilka lub kilkanaście minut snu i odejmuje stres związany z nieprzewidywanymi spóźnieniami. Podobnie w przypadku odbierania dziecka z przedszkola, gdzie mamy pewność, że zdążymy wywiązać się z limitu czasowego, maluch nie będzie ostatnim dzieckiem w sali, a korki nie pokrzyżują nam planów.

Dziecko i rodzic mają wspólnych znajomych. Oczywiście teraz trochę żartujemy, ale to na pewno wygodne, gdy nasza pociecha przyjaźni się z dzieckiem kolegi pracującego biurko dalej. Mając te same godziny zatrudnienia łatwiej zorganizować dzieciom czas po przedszkolu czy pomóc sobie w opiece, gdy chce się spędzić czas z drugą połówką. Mamy też kontrolę z kim koleguje się nasz maluch, ponieważ często znamy te dzieciaki prywatnie.

Wspólne podróżowanie z dzieckiem samochodem też ma sporą wartość. Rodzice mają chwile dla najmłodszych, na wysłuchanie ich relacji z każdego dnia, zapoznanie się z emocjami jakie spontanicznie towarzyszą wszystkim opowieściom i danie im swojej niepodzielnej uwagi. Nieistotne jakim podróżuje się środkiem transportu, jadąc tramwajem czy autobusem ma się jeszcze większe pole manewru w rozmowie z dzieckiem.

Dziecko czuje się bezpieczniej wiedząc, że rodzic jest blisko, tak samo działa to w drugą stronę. Dla dorosłego jest to świadomość szybkiego dotarcia do pociechy w razie jakiegokolwiek problemu.

Szybszy przekaz informacji między szefem a pracownikiem w razie konieczności urlopu w przypadku choroby dziecka. Najmłodsi często chorują i rodzice muszą zostać z nimi w domu, w celu opieki. Gdy maluch chodzi do przyzakładowego przedszkola jeden telefon oznacza poinformowanie o takiej potrzebie zarówno pracodawcę, jak i opiekunów dziecka.

Uroczystości przedszkolne, w których powinien uczestniczyć każdy dobry rodzic, to wydarzenie dla całej firmy. Wszyscy rodzice potrzebują tylko kilkuminutowego spaceru, by dotrzeć do dzieci, a później razem wracają do pracy. Oszczędność czasu dla wszystkich stron.

i kontrargumenty

Duża odpowiedzialność spoczywa na barkach firmy, która decyduje się na przedszkole przy miejscy pracy, ale także na rodzicach, by nie pogorszył się poziom wykonywanych obowiązków. Dzieci to najszybsze i najłatwiejsze rozkojarzenie uwagi. Ściągają na siebie oczy i myśli rodziców, dlatego trzeba zadbać, by ich obecność w zakładzie pracy nie wpływała na pracowników. Jasne określenie reguł powinno załatwić podstawowe problemy, jednak trzeba zważać na sytuacje wyjątkowe. Rodzic nie powinien mieć możliwości zaglądania do swojej pociechy co kilka minut. Rozproszy zarówno swoją uwagę, jak i dziecka, co spowoduje, że aklimatyzacja będzie trudniejsza. Jasne, bliskość malucha jest wygodna, ale nie wolno zapomnieć o tym, że ciągle jest się w pracy i to jest najważniejsze. Trzeba mieć świadomość, że dziecko jest pod profesjonalną opieką.

Przedszkole przyzakładowe jest nietypowe także w skali pracy w roku. Nie obowiązują tu zasady jak w placówkach miejskich i nie ma mowy o przerwach wakacyjnych. Dzieci chodzą do przedszkola w takim samym systemie jak rodzice do pracy. To dodatkowe obowiązki dla pracodawcy i chociaż rodzicom może wydawać się to świetnym rozwiązaniem, dla malucha oznacza brak wakacji. Już od najmłodszych lat dziecko funkcjonuje w systemie urlopów, zabiera mu się w ten sposób kilka lat beztroski.

Najmłodsi łatwo chłoną emocje innych i przeżywają je mocniej od dorosłych. W firmie, gdzie panuje chaos, duże napięcie i stres, dzieci mogą źle się czuć. Jasne, w sali zabaw, za zamkniętymi drzwiami, jest kolorowo i wesoło, ale ta ponura atmosfera i tak na nie wpływa. Rodzic traci czas, który spożytkowałby na ochłonięcie po ciężkim dniu i zaraz po wyjściu z biura ma kontakt z dzieckiem, dlatego musi nauczyć się szybko oddzielać poszczególne uczucia.

Wsparcie rządu

Zgodnie z ustawą o zmianie ustawy o opodatkowaniu dochodowym od osób fizycznych oraz ustawy o podatku dochodowym osób prawnych (Dz.U. z 2015 r. poz. 1296), od 1.01.2016 roku obowiązują nowe preferencje podatkowe dla wydatków na żłobki i przedszkola. W myśl tej ustawy każdy zakład pracy, który decyduje się na budowę przedszkola lub żłobka, może doliczyć koszt tej budowy do kosztów uzyskania przychodów. Od opodatkowania zwolnione są kwoty przeznaczone na dotacje dla rodziców, czyli 400 złotych w przypadku żłobków i 200 złotych w przypadku przedszkoli i kubików.