Zawody, za które nie lubimy…

Istnieje grupa zawodów, wokół których powstała otoczka niechęci, a wręcz niejednokrotnie nienawiści. Wzbudzają one jednak sprzeczne emocje, bo z jednej strony ich nie lubimy, a z drugiej potrzebujemy ich.

Niesprawiedliwością jest ocenianie ludzi ze względu na prace, które wykonują. Robią to, by zarobić na utrzymanie i godne życie. Mając możliwość wyboru, pewnie większość, jak nie wszyscy, wolałaby leżeć i łapać spadające z nieba pieniądze. Przedstawiamy mały przewodnik po zawodach, które często niesłusznie budzą negatywne uczucia. Warto najpierw poznać lepiej problem, zagłębić się w źródło, a dopiero potem, z czystym sumieniem, oceniać.

Kontroler biletów

Ciężko lubić kogoś kto wlepia mandaty, a do tego nie jest stróżem prawa. Kontroler biletów, powszechnie nazywany kanarem, skrupulatnie zarabia na swoją złą sławę. Kontroler rzadko jest sam, zazwyczaj atak na bilety zaczyna się z dwóch stron. Wyłapują oni pasażerów na gapę, którzy z jakiś przyczyn nie mają biletu. Brzmi rozsądnie, ale gdy dojdzie to tego często ich niegrzeczne zachowanie i wrogość, gdy ktoś szuka zbyt długo biletu, przestaje być miło. Nawet w pełnym zrozumieniu, że transport publiczny nie jest organizacją charytatywną i musi na siebie zarabiać, często przykro patrzeć jak traktują oni innych ludzi. Dodatkowo, strategiczne omijanie większych grup młodzieży w desach lub podpitych facetów, robi swoje. Należy jednak pamiętać, że jest to niebezpieczne zajęcie, które może oznaczać dla kontrolerów nie tylko wyzwiska, ale także pobicie. Z rozsądku nie podchodzą do silnych grup, dbając o swoje zdrowie - trzeba to zrozumieć.

Komornik

Ciężko usłyszeć jak ktoś chwali się, że jest komornikiem. To stanowisko to ciągła nagonka, istnieje jeszcze stare twierdzenie, że komornik w rodzinie, to wstyd. Zajmuje się on egzekwowaniem należności wobec zadłużonych osób. Wykonuje swoją pracę często bez skrupułów, odbierając majątek rodzinom z dużymi kłopotami. Kojarzy się źle, ponieważ zabiera najbardziej potrzebującym, nie bacząc na ludzkie tragedie. Utożsamiany z bezwzględności i brakiem uczuć, kimś, kto delektuje się problemami innych. Komornik wykonuje jednak swoją pracę w zgodzie ze ścisłymi przepisami kodeksu cywilnego i ustawy o komornikach sądowych i egzekucyjnych. Jego praca jest nieprzyjemna, ale prawo którego się nie egzekwuje, to nie prawo. Komornicy często mocno przeżywają sprawy i emocjonalnie się w nie angażują, dlatego muszą mieć silne nerwy i mocny charakter.

Pracownik call center

Ciężko o większego natręta niż ignorowany pracownik call center. Rozmowa z nim często zaczyna się bardzo niewinnie, a my, z natury grzeczni i przyjaźni (ekhm…), pozwalamy wciągnąć się w prawdziwy wir chaosu. Oferty, promocje, pomysły. Wszystko spada na nas lawiną i ciężko w tym się odnaleźć. Trzeba brać jeszcze pod uwagę brak zaufania do osoby, której się nie widzi. Sam głos raczej nie budzi zaufania, a oferta przedstawiona jest tylko w subiektywny sposób. Tutaj trzeba brać pod uwagę, że pracownicy call center sami negatywnie oceniają swój zawód. Zarabiają oni jednak na ilości zrealizowanych ofert, zadowoleniu klientów i współpracy. Środowisko call center jest też przyjazne dla osób niepełnosprawnych ruchowo. Dla nich do dobra forma zarobku, czasem jedyna możliwa, niewymagająca zbytniej aktywności.

Hycel

Czarny charakter wielu kreskówek jest wyjątkowo nielubiany wśród najmłodszych. Podłoża tej ciężkiej relacji należy szukać w historii, gdzie hycel wyjątkowo zasłużył sobie na złe postrzeganie. Kiedyś wyłapywanie zwierząt z ulic nie było tak humanitarne jak dzisiaj, było pełne okrucieństwa i nieprzebierania w środkach. W czasach wojennych określenia hycel stosowano w stosunku do hitlerowskich okupantów. Po tym wszystkim ciężko budować dobre imię zawodu, ale to zwykłe stereotypy. Obecnie osoby, które dbają o bezpańskie zwierzaki są dobrze wyszkolone, mają dobry sprzęt i dbają o każde stworzenie.

Urzędnik

Pierwsze skojarzenie z pracownikiem urzędu to naburmuszona pani, popijająca kawę, która z wielką łaską odpowiada na nasze pytania, jeżeli w ogóle to robi, a nie ignoruje. Każdy z nas ma na swoim koncie chociażby jedną nieprzyjemną sytuację z urzędnikiem. Prawda, nie walczą oni jakość szczególnie z niepochlebnym wizerunkiem, ale należy wziąć pod uwagę monotonność ich pracy i jakość zadawanych im pytań. Większość z problemów potrafimy rozwiązać sami, wystarczy trochę chęci, ale zamiast tego wolimy zadręczać kogoś innego. Łatwo powiedzieć, że to ich praca, ale stanowiska urzędnicze nie opierają się tylko na kontakcie z klientem. Wymagają sporo skupienia, a nie każdy potrafi wykonywać skomplikowane operacje z uśmiechem na ustach.