+
KSSERVICE

Cyfrowa rewolucja przemysłowa, a rynek pracy.

Cyfrowa rewolucja przemysłowa, a rynek pracy.
06/04/2019

Jesteśmy świadkami czwartej, tym razem cyfrowej, rewolucji przemysłowej. Przy okazji kolejnego Światowego Forum Ekonomicznego, które jesienią 2018 roku odbyło się w szwajcarskim Davos, opublikowano raport „The Future of Jobs”. To bardzo ważny dokument w dyskusji nad zjawiskami, które czekają na nas w niedalekiej przyszłości.

Co było podstawą do powstania tego raportu?

Przede wszystkim jest nią dokonująca się na naszych oczach czwarta rewolucja przemysłowa, tym razem cyfrowa, określana często w opracowaniach fachowych jako „przemysł 4.0”. Przemiany zachodzące w gospodarce, spowodowane właśnie nią, w połączeniu ze zmianami demograficznymi, całkowicie zmienią funkcjonujące modele biznesowe. To z kolei wywoła wręcz burzę na rynku pracy, znikną stare zawody, a pojawią się zupełnie inne, nowatorskie. Mocno zmieni się zestaw umiejętności, których pracodawcy szukać będą u pracowników.

Przemysł 4.0 operować będzie takimi pojęciami jak: chmura, blockchain, Internet rzeczy, uczenie  maszynowe, czy też systemy cyberfizyczne. Wszystko to oparte jest na inteligentnych maszynach, komunikujących się ze sobą, podejmujących autonomiczne decyzje, przy niewielkim udziale ludzi. Tu już nie będą potrzebni pracownicy przykręcający śrubki na taśmie produkcyjnej.

Jakie perspektywy rysują się przed pracownikami?

Według powołanego na wstępie raportu, ponad połowa wszystkich pracowników będzie wymagała znacznego podniesienia kwalifikacji, przy czym dla 10% z nich szkolenie może trwać ponad rok (zatem, będzie to bardzo znaczące podniesienie kwalifikacji). To czego przemysł 4.0 będzie oczekiwał od pracowników, to przede wszystkim umiejętności analitycznego myślenia oraz wdrażania innowacji.

12 najważniejszych branż w gospodarcze poddano badaniu pod kątem automatyzacji pracy. W 2018 roku średnio 71% wszystkich godzin pracy było pracą ludzką, a już 29% stanowiła praca maszyn. W krótkiej perspektywie, bo już w roku 2022 ten wskaźnik ma się znacznie zmienić na niekorzyść pracy ludzkiej. Przewiduje się, że wówczas udział pracy ludzkiej spadnie do 58%, a maszyn wzrośnie do 42%. Jak widzimy, jest to dość krótka perspektywa czasowa, a udział pracy maszyn gwałtownie przyrasta.

Są już obszary, gdzie technologia i praca maszyn zaczną odgrywać rolę wiodącą. Szczególnie dotyczy to przetwarzania danych oraz wyszukiwania i przesyłania informacji. W przeciągu najbliższych 3 lat udział pracy maszyn powinien wzrosnąć tutaj do 62%, przy 46% funkcjonujących już dziś.

Wzrost automatyzacji pracy maszyn nastąpi też w branżach, w których dziś zdecydowanie przeważa praca ludzka. Poniżej kilka przykładów takich branż i prognozowany wzrost udziału automatyzacji.

Branża Procent pracy maszyn w 2018 r. Procent pracy maszyn w 2022 r.
Komunikacja 23% 30%
Rozwój, zarządzanie i doradztwo 20% 29%
Podejmowanie decyzji 18% 27%

Zatem, nie ma mowy o powstrzymaniu, czy odwróceniu tego trendu. Raczej powinniśmy zacząć się do niego przystosowywać i im prędzej to uczynimy, tym lepiej dla nas.

Jak wygląda polski głos w tej kwestii?

Instytut Badań Strukturalnych opublikował w 2018 roku raport pod tytułem „Jak technologia zmienia charakter pracy? Polska na tle UE”. Wynika z niego, że najbardziej podatne na automatyzację są prace rutynowe. Przy czym nie chodzi tutaj o to, że ktoś ma wrażenie, iż ciągle wykonuje tą samą pracę, ale o powtarzalność zadań i możliwość opisania ich algorytmami.

Dla przykładu, taksówkarz, kelner czy pielęgniarka mogą stwierdzić, że wykonują pracę rutynową. Jednak wymaga ona, jak choćby w przypadku pielęgniarki, kontaktu z ludźmi, zdolności interpersonalnych, umiejętności rozwiązywania problemów, inteligencji emocjonalnej, zdolności wyczuwania czego chce druga osoba. W pracy rutynowej ważniejsze od rozwiązywania problemów są dokładność i powtarzalność czynności.

Polski raport wyróżnia dwie grupy ludzi, najbardziej zagrożonych bezrobociem technologicznym. Są to:

  • mężczyźni o wykształceniu zasadniczym zawodowym lub średnim, pracujący dziś w przemyśle, gdyż nasz kraj jest jeszcze mniej zautomatyzowany od rynku zachodniego czy azjatyckiego
  • osoby pracujące w usługach (szczególnie kobiety), z wykształceniem średnim, policealnym lub nawet wyższym, gdyż automatyzacja rozlewa się na takie branże, jak choćby prace biurowe

Takim procesom i zjawiskom sprzyja przede wszystkim rozwój ICT (czyli technologii informacyjno-komunikacyjnych). Przykładem takich zjawisk są centra usług wspólnych, których w Polsce powstało dużo. Prowadzą one obsługę księgową dużych przedsiębiorstw lub call centers. Na chwilę obecną pracuje tam 1,5% ogółu zatrudnionych w naszym kraju. Jednak i tu postęp technologiczny wymusi zmiany i taka działalność w perspektywie kilkunastu lat zniknie z Polski. Młodych ludzi jest coraz mniej, oczekiwania finansowe są coraz wyższe, więc tego rodzaju biznes będzie przenosił się na wschód, gdzie praca ciągle jest tańsza. Być może niektóre przedsiębiorstwa zaproponują usługi z zakresu zarządzania projektami w miejsce usług księgowych, jednak czy wówczas pozostanie ta sama kadra pracownicza, tego nie wiemy.

Jakie jeszcze branże i zawody zagrożone są bezrobociem technologicznym?

Szacuje się, że w Polsce odsetek osób zagrożonych wysokim bezrobociem technologicznym wynosi ok. 8-9%. Uważa się, że można mówić o tym w branży, gdzie 70% wykonywanych zadań da się zautomatyzować.

Naukowcy z Digital Economy Lab z Uniwersytetu Warszawskiego opracowali raport „Aktywni + Przyszłość Rynku Pracy”, gdzie wskazują zawody i branże, gdzie ryzyko zastąpienia pracy ludzi przez maszyny jest wyjątkowo duże. Ich zdaniem, prawie połowa profesji obecnie znanych zostanie zastąpiona przez maszyny w perspektywie najbliższych 25 lat.

W krajach dynamicznego rozwoju technologicznego (kraje rozwinięte należące do OECD) ok. 57% wszystkich prac mogą przejąć automaty. Dla polskiej gospodarki ten wskaźnik wynosi ponad 40%.

Takie profesje jak robotnik rolny, sprzedawca, recepcjonista, agent ubezpieczeniowy, księgowy, bibliotekarz, urzędnik bankowy czy pocztowy są zagrożone automatyzacją już w ponad 90%! W miarę bezpieczne mogą czuć się te osoby, które wykonują zawody kreatywne, wymagające nieszablonowego działania. Mowa tu choćby o psychologach, pielęgniarkach, analitykach, wykładowcach czy lekarzach. W tym przypadku prawdopodobieństwo automatyzacji nie przekracza 2%.

Jak poradzić sobie z tymi procesami i zmianami?

Rynek pracy dla ludzi w przyszłości stanowić będą kompetencje cyfrowe. Bezpieczne pod kątem stabilności pracy będą osoby będące analitykami danych lub inżynierami DevOp (to zbitka angielskich słów „development” i „operations”, co sprowadza się do łączenia funkcji administratorów sieci IT i twórców oprogramowania). To zdecydowanie najlepszy kierunek, szczególnie dla osób dopiero wchodzących na rynek pracy.

Czy cyfryzacja i umaszynowienie procesów produkcyjnych oznacza wzrost bezrobocia?

Otóż okazuje się, że wcale niekoniecznie. Rosnące znaczenie technologii w przedsiębiorstwach nie oznacza od razu redukcji etatów, choć też jednocześnie nie ma ich przyrostu. Proces ten skupia się na szkoleniu istniejącej kadry. Wynika to z chęci wykorzystania ich wiedzy i doświadczenia. Z drugiej strony osoby starsze mają niższe zdolności adaptacyjne do nowych procesów i może to powodować ich odpływ. Z uwagi na niższą automatyzację polskiej gospodarki, tak naprawdę trudno wyrokować jakie procesy będą w niej dominujące.

Jak obecnie przedstawia się poziom posiadania kompetencji cyfrowych w Polsce?

Według przeprowadzonych badań w Polsce kompetencje cyfrowe są na niskim poziomie. Okazuje się, że osoby pracujące w naszym kraju mają niższe kompetencje cyfrowe niż osoby bezrobotne w krajach starej Unii Europejskiej. W Polsce nie ma tzw. „podręcznego zasobu ucyfrowionego kapitału ludzkiego”, niezbędnego w razie wejścia naszej gospodarki w gwałtowne przyspieszenie technologiczne.

Wprowadzanie technologii cyfrowych już teraz napotyka na duże bariery związane z brakiem osób z niezbędnymi kompetencjami. Z drugiej strony, osoby pozostające obecnie bez pracy i nieposiadające nawet podstawowych kompetencji cyfrowych będą miały coraz trudniejszą sytuację w odnalezieniu się w cyfryzujących się przedsiębiorstwach, gdzie automatyka pracy będzie coraz szerzej stosowana. Może to doprowadzić do sytuacji powstania grupy ludzi trwale wykluczonych z rynku pracy.

Tylko wykształcenie choćby podstawowych umiejętności cyfrowych może tę sytuację odwrócić. Tymczasem z badań wynika, iż o ile wśród pracujących mamy do czynienia z cyfrowym kłopotem, o tyle wśród bezrobotnych jest to już katastrofa. Co wręcz niewiarygodne, ale okazuje się, że co trzeci Polak pozostający bez pracy nigdy nie korzystał w komputera. Przykładowo, dla krajów starej UE ten wynik to tylko 10%.

Jak Polska wypada na tle UE pod kątem cyfryzacji gospodarki?

Jednym zdaniem odpowiadając, słabo. Unia Europejska mierzy poziom cyfryzacji gospodarki za pomocą wskaźnika DESI (Digital Economy and Society Index), na który składa się 30 różnych zmiennych. Najważniejsze obszary to infrastruktura (łączność i sieć), kapitał ludzki, korzystanie z Internetu,  poziom cyfrowych usług publicznych i wprowadzanie nowych technologii cyfrowych. Według tego wskaźnika Polska zajmuje miejsce 5 od końca pośród krajów UE. Z krajów naszego regionu wyprzedzili nas wszyscy, z wyjątkiem Rumunii. Tylko pod względem jakości kapitału ludzkiego wypadamy nieco lepiej, ale i tak jest to 9 miejsce od końca.

Jakie są możliwe dalsze scenariusze w naszej gospodarce?

Jako kraj mamy na pewno kłopoty z podnoszeniem kompetencji cyfrowych. Brakuje wiedzy, jak to właściwie zrobić, ponadto problemem są kwestie dochodowe (nie każdego stać na inwestycje w sprzęt, czy naukę), ale też i brak wsparcia ze strony pracodawców. Dobra koniunktura gospodarcza usypia też czujność pracowników, którzy mają pracę i są w stanie wynegocjować podwyżkę.

Ponadto, polska gospodarka nie odczuwa problemów z przenoszeniem produkcji tam, gdzie praca jest tańsza (jak to ma miejsce w krajach rozwiniętych UE), wręcz sama jest beneficjentem tego procesu. Tym samym skutki zmian technologicznych na rynku pracy nie są jeszcze tak widoczne. Cały czas stosunek kosztów polskiej pracy do jej produktywności jest atrakcyjny dla przedsiębiorców.

Co interesujące, pracownicy mają coraz większą świadomość zachodzących zmian i procesów, ale jeszcze nie są zainteresowani stawianiem im czoła. Co piąty Polak obawia się, że gwałtowny rozwój technologiczny może doprowadzić do tego, iż jego miejsce pracy stanie się zbędne w perspektywie 10 lat. Jednak na chwilę obecną nie podejmuje żadnych działań, by temu się przeciwstawić.

Co jest kluczem do przejścia od gospodarki analogowej do cyfrowej?

Podstawowym elementem powodzenia całego procesu jest edukacja. Sektor publiczny i prywatny muszą połączyć siły, by stworzyć edukację niezbędną dla przemysłu 4.0. Będzie to nie lada wyzwanie, gdyż nigdy nie wykształciliśmy systemu edukacji dorosłych. Jeśli chodzi o szkolenia i rozwój, to dotyczą one praktycznie tylko pracowników wysoko wykwalifikowanych. Nie ma żadnego powszechnego systemu edukacji osób pracujących, jak i żadnej strategii rozwoju umiejętności cyfrowych wśród dorosłych.

Polskie przedsiębiorstwa w niedługiej perspektywie, by nie stracić konkurencyjności,  będą musiały dużo zainwestować w technologie automatyzacyjne. Można oczywiście tego nie uczynić, licząc, że znajdzie się tanią siłę roboczą. Jednak w perspektywie długoletniej, produktywność takich przedsiębiorstw będzie niższa od tych, które zainwestują w nową technologię.

Jaki jest obecny stan polskiej edukacji względem czekających nas zmian?

Reforma edukacji przeprowadzona w ostatnim czasie (likwidacja gimnazjów, przywrócenie rozpoczęcia nauki od 7 roku życia) w stosunku do wyzwań związanych z cyfryzacją jest oceniana negatywnie. Skrócenie o rok nauki w wersji podstawowej oraz późniejsze jej rozpoczęcie nie sprzyja sprostaniu wyzwaniom w zakresie cyfryzacji gospodarki. To właśnie pierwsze lata i nauka rozpoczęta jak najwcześniej są podstawą rozwoju zdolności poznawczych i kreatywności u dzieci. A to z kolei jest podstawą  w gospodarce cyfrowej. Polski system edukacji nie jest niestety odpowiednio przygotowany i nie kładzie nacisku na te procesy, których cyfryzacja będzie od nas wymagać.

Efektem takiego stanu rzeczy będzie sytuacja, gdy zwiększać się będzie grupa ludzi nieprzygotowanych do automatyzacji i wysokich standardów technologicznych. To z kolei spowoduje niższą produktywność niektórych przedsiębiorstw. Tym samym spora grupa pracowników i przedsiębiorstw może nie nadążać za postępującym rozwojem, tworząc margines nieprzystosowania.

Kluczem do sukcesu jest i będzie powszechność użycia nowych technologii. W gospodarce cyfrowej, nawet przeciętny, czy słaby uczeń, musi poradzić sobie z nowymi technologiami. To, że mamy geniuszy na wyższych uczelniach technicznych, projektujących pojazdy kosmiczne, niestety nie jest wykładnią stanu wiedzy technologicznej ogółu społeczeństwa. Tylko powszechna wiedza technologiczna, znajomość funkcjonowania zagadnień automatyki i cyfryzacji, może być szansą właściwego rozwoju naszego kraju.

[Głosów:0    Średnia:0/5]