+
KSSERVICE

Pełne oskładkowanie umów raczej później

Pełne oskładkowanie umów raczej później
02/10/2020

Pełne oskładkowanie umów raczej później

Okazuje się, iż maleją szanse na likwidację zbiegów ubezpieczeń, która miała zostać wprowadzona już z początkiem przyszłego roku. Zatem pełne oskładkowanie umów zlecenia, bez stosowania wyjątków, prawdopodobnie będzie na razie odłożone w czasie. Być może temat powróci dopiero w chwili odbicia gospodarki i ponownego jej wejścia na ścieżkę wzrostu gospodarczego.

Na jakim etapie jest obecnie pomysł objęcia składkami ZUS wszystkich umów zleceń bez wyjątków?

Pomysł pełnego i bez wyjątków objęcia składkami ubezpieczeniowymi umów zlecenia jest obecnie konsultowany w ramach Rady Dialogu Społecznego (RDS). Za takim rozwiązaniem opowiadają się oczywiście związkowcy. Jak stwierdza Bogdan Grzybowski, ekspert OPZZ, generalnie w systemie solidarnościowym, który proponują związkowcy, wszystkie rodzaje umów powinny być równo oskładkowane. A rządowa propozycja likwidacji zbiegów ubezpieczeń oznacza jedynie pełne oskładkowanie umów zlecenia.

Związkowcy natomiast proponują oskładkowanie także innych rodzajów umów, gdzie dziś z powodu zbiegu tytułów nie płaci się składek emerytalnych czy też rentowych (chociażby samozatrudnienie emerytów czy też umowy o dzieło).

Do takich zmian nader sceptycznie nastawieni są oczywiście pracodawcy. Jak stwierdza Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan, pracodawcy oczekują by było tutaj zastosowane odpowiednio długie vacatio legis, najlepiej, gdy gospodarka zacznie odbijać się od kryzysu wywołanego epidemią wirusa SARS-CoV-2, czyli najwcześniej od 2022 roku. Jednocześnie pracodawcy oczekują, by wzrost oskładkowania został zrekompensowany obniżkami w podatkach, jak chociażby zwiększeniem kosztów uzyskania przychodu.

Jak jednak słychać ze strony rządowej, jeśli w tym temacie nie nastąpi jakieś gwałtowane przyspieszenie, to raczej nie uda się wprowadzić pomysłu oskładkowania od nowego roku. Tym bardziej, iż trwa obecnie rekonstrukcja rządu i dział rynku pracy ma przejść z resortu pracy kierowanego przez Marlenę Maląg do resortu rozwoju, którego szefem najprawdopodobniej zostanie Jarosław Gowin.

Jak zatem obecnie wygląda sytuacja z oskładkowaniem umów zlecenia?

W chwili obecnej, gdy zleceniobiorca podlega obowiązkowemu ubezpieczeniu społecznemu na innej podstawie (jak chociażby na podstawie innej umowy zlecenia), następuje zbieg tytułów ubezpieczeń. I w przypadku kilku umów zlecenia, jeśli łączna podstawa wymiaru składek osiąga kwotę co najmniej minimalnego wynagrodzenia (w roku obecnym 2.600 zł, od roku następnego 2.800 zł), wówczas zleceniobiorca nie podlega obowiązkowym ubezpieczeniom od kolejnych umów. A rządowa propozycja jest taka, by znieść tę zasadę.

Zgodnie z danymi posiadanymi przez ZUS, ta zmiana dotyczyłaby ok. 900 tys. osób. Wśród osób, które w wyniku proponowanej zmiany objęte zostałyby dodatkowymi tytułami ubezpieczeniowymi z tytułu umowy zlecenia, przeważają kobiety, stanowiące prawie 52%, a średni wiek takich osób to około 45 lat.

O fakcie, iż wszystkie umowy zlecenia powinny być oskładkowane, przekonany jest Łukasz Kozłowski, ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP). Jak bowiem zauważa, fakt naliczania składki na ZUS od każdego zlecenia nie spowoduje, iż taka forma pracy stanie się mniej elastyczna. Spowoduje to bowiem jedynie zrównanie tej formy umowy z umową o pracę pod względem składek i zapewne nieco zmniejszy jej atrakcyjność optymalizacyjną.

Taka zmiana może też zapobiec temu, co miało miejsce w roku 2008, po wybuchu kryzysu finansowego. Wówczas nastąpił bowiem gwałtowny wzrost liczby umów cywilnoprawnych, które następnie utrzymywały się latami w gospodarce. Zresztą, wzrost tak zwanych elastycznych form zatrudnienia widoczny jest już obecnie, po wybuchu epidemii i powiązanego z nią kryzysu gospodarczego. Według danych ZUS w okresie od końca lutego do końca sierpnia 2020 roku liczba pracowników, za których pracodawcy odprowadzali składki ubezpieczeniowe, spadła o prawie 210 tys. Jednocześnie wzrosła grupa osób ubezpieczonych prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą (o 67 tys.), jak i zleceniobiorców, dla których umowa zlecenie to jedyne źródło dochodu (o 9 tys.).

Te dane pokazują, iż przedsiębiorcy próbują obniżać koszty działalności, poszukując oszczędności w postaci cięcia kosztów pracy. I dokonują tego wypychając pracowników, do tej pory pracujących na etatach, na samozatrudnienie. Stąd też elastyczne formy zatrudnienia można potraktować jako swoisty bufor antykryzysowy. Ludzie bowiem zachowają pracę, jednakże zmienia się formalna strona umowy.

Zdaniem Łukasza Kozłowskiego, należy dostrzec ten kryzysowy kontekst, jednakże ze zmianami w systemie nie należy czekać. Generalnie nie ma sensu walczyć z tym, iż w czasach podwyższonej niepewności gospodarczej elastyczne formy zatrudnienia zyskują na popularności, gdyż to jest całkiem normalne. Jednakże fakt, iż umowę cywilnoprawną jest zdecydowanie łatwiej rozwiązać, aniżeli umowę o pracę, jest już jej wystarczającym atutem i nie potrzeba w tym zakresie tworzyć dodatkowych zachęt w postaci niższych podatków czy też składek ubezpieczeniowych.

Co jeszcze przemawia za pełnym oskładkowaniem umów zlecenia?

Otóż dane ZUS nie są jedynym argumentem przemawiającym za stwierdzeniem, iż pracownicy wypychani są na samozatrudnienie. Podobne wnioski wyciągnąć można bowiem z informacji o liczbie aktywnych działalności gospodarczych z Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. Na koniec sierpnia 2020 roku liczba ta zbliżyła się do 2,54 mln i było to najwięcej aktywnych jednoosobowych działalności w roku obecnym. Od końca kwietnia 2020 roku, czyli od apogeum kryzysu, gdy niemalże cała gospodarka była objęta lockdownem, ich liczba zwiększyła się o około 100 tys.

Jeszcze innym źródłem danych potwierdzających optymalizacje kosztową w postaci wypychania pracowników na samozatrudnienie, jest raport BAEL, publikowany przez GUS. Wynika z niego, iż w II kwartale obecnego roku liczba pracowników najemnych spadła o 173 tys. w porównaniu z I kwartałem tegoż roku, zaś pracujących na własny rachunek przybyło w tym czasie niemalże 10 tys.

Jak stwierdza Łukasz Kozłowski, rozważając fakt, czy pełne oskładkowanie umów zlecenia utrudni widoczne na rynku pracy dostosowanie tegoż rynku do kryzysu gospodarczego, warto też spojrzeć jednocześnie na inny aspekt. Mianowicie mowa jest tutaj o sposobach zmniejszania kosztów zatrudnienia na umowach o pracę. I kolejna idea, do której warto też powrócić, to dyskusja nad zmianą zasad oskładkowania samej działalności gospodarczej jako takiej. W tym kontekście nie raz przewijał się już pomysł, by wysokość płaconej składki powiązać tutaj z wysokością dochodów. Obecne bowiem ryczałtowe rozwiązanie, zdecydowanie nie służy równowadze na rynku pracy.

Podsumowując, temat oskładkowania różnych form zarobkowania jest trudny i każda zmiana na nim powoduje zarówno głosy za, jak i przeciw. Pełne oskładkowanie umów zlecenia, wydaje się na tym polu logicznym posunięciem, gdyż i tak ta forma umowy pozostaje elastyczną, z możliwością jej znacznie łatwiejszego i szybszego rozwiązania. Wszystko jednak wskazuje na to, iż zmiana, jeśli w ogóle wejdzie w życie, to raczej nie od roku 2021. Dyskusja jednak na ten temat powinna objąć też tak trudne i odkładane tematy, jak zmiany w tym zakresie w odniesieniu od innych rodzajów umów, jak i działalności gospodarczej.