+
KSSERVICE

Pierwsze kroki w programowaniu: kurs czy studia

Pierwsze kroki w programowaniu: kurs czy studia
04/07/2019

Programowanie staje się coraz bardziej popularne, także wśród osób, które nie ukończyły ścisłych lub technicznych kierunków studiów. Wysokie zarobki, perspektywy rozwoju i interesujące możliwości sprawiają, że coraz więcej osób decyduje się na naukę programowania.

Co wybrać: kurs czy studia?

Pierwszym pytaniem, które zadają sobie osoby, dla których marzeniem jest bycie programistą, jest kwestia tego, czy lepiej zdecydować się na studia, czy na kurs. Tak naprawdę sporo zależy od możliwości czasowych oraz finansowych. W przypadku osób młodych, absolwentów szkół średnich, studia mogą być dobrym wyborem, zwłaszcza te dzienne, bezpłatne. Niektórzy decydują się także na kurs po maturze, a nie na studia. Może być to dobre rozwiązanie dla osób, które wiedzą, czego chcą w życiu i mają zamiar poszerzać swoje umiejętności w pracy zawodowej. Kurs zamiast studiów to dobra opcja, dla tych, którzy nie mają już czasu ani chęci na uczęszczanie na zajęcia i wykłady, a także uczenie się niektórych niepotrzebnych rzeczy. Kurs programowania zamiast studiów może być więc świetnym rozwiązaniem, które pozwoli na skoncentrowanie się na najważniejszych sprawach, przydatnych w przyszłej pracy. Bardzo często zdarza się, że absolwenci wyższych uczelni czują, że są nieprzygotowani do pracy zawodowej, a także nie znają realiów rynku i nie potrafią znaleźć interesującego zatrudnienia. W przypadku kursu wiele szkół programowania oferuje pomoc w znalezieniu pracy, a także posiada profesjonalnych mentorów i doradców zawodowych.

Korzyści z kursu programowania

Istnieje wiele zalet kursów programowania. Przede wszystkim uczestnicy pracują w stosunkowo małych grupach, więc wykładowcy interesują się każdym z kursantów. Ponadto na kursach oferowana jest pomoc mentora i ciągłe wsparcie, a także wyjaśnienie trudnych kwestii. Kursanci otrzymują porządną dawkę wiedzy merytorycznej, ale dużo ważniejsze są zajęcia praktyczne, w trakcie których poznają tajniki programowania i tworzą własne strony internetowe oraz aplikacje. Kursy dopasowane są w sposób indywidualny do uczestników, a program jest elastyczny, dzięki czemu może być dopasowany do potrzeb uczestników. Kurs programowania to właściwie symulacja przyszłej pracy zawodowej, dlatego kursanci są bardzo dobrze przygotowani do wymogów rynku pracy i są w stanie szybko znaleźć zatrudnienie. W trakcie poszukiwania pracy zdecydowanie najważniejsza jest wiedza, zdolności i umiejętności praktyczne, a nie dyplom wyższej uczelni.


[Głosów:0    Średnia:0/5]

Resort rozwoju opublikował niedawno wskazówki jak przedsiębiorstwa powinny podchodzić do tematu zabezpieczenia miejsc pracy w czasie epidemii. Niestety budzą one poważne wątpliwości w kontekście zgodności z RODO.

O jakich niezgodnościach i wątpliwościach względem RODO jest mowa?

Stosunkowo niedawno urzędnicy Ministerstwa Rozwoju opublikowali na swych stronach internetowych wskazówki postępowania dla zakładów przemysłowych w kontekście czasu epidemii. Mogą one jednakże prowadzić do przetwarzania danych o stanie zdrowia pracowników bez żadnej podstawy prawnej.

Tymczasem za takie działanie grozić mogą przedsiębiorcom całkiem poważne kary finansowe. Stosowanie się zatem wprost do wytycznych resoru rozwoju dla zakładów przemysłowych na czas epidemii może się zatem wiązać z ryzykiem naruszenia ochrony danych osobowych. Konkretnie zaś chodzi o możliwość mierzenia temperatury pracowników oraz gości w zakładzie pracy, a także o żądanie wypełnienia przez nich kwestionariuszy o stanie zdrowia.

Niestety potwierdzają się sugestie, iż takie wytyczne są mocno wątpliwe pod kątem prawnym. Jak twierdzi Adam Sanocki, rzecznik prasowy Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO), wytyczne resortu rozwoju nie były konsultowane z UODO. Tymczasem w myśl art. 17 ustawy z dnia 2 marca 2020 roku o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz.U. poz. 374, zwana dalej specustawa) to Główny Inspektorat Sanitarny (GIS) jest uprawniony do oddziaływania na inne podmioty oraz dokonywania zmian w obowiązujących przepisach, jak i wskazywaniu właściwych rozwiązań dla pracodawców.

Problem jednakże jest w tym, iż GIS nie wydał w tym zakresie własnych wytycznych, ani nie podjął żadnych decyzji administracyjnych w tym temacie. Co ciekawe, na stronach GIS zawisła kopia wskazówek wydanych przez resort rozwoju, po czym po 2 dniach zniknęła.

Co o wytycznych resortu rozwoju sądzą obecnie eksperci prawni?

Otóż prawnicy nie mają wątpliwości, iż zastosowanie się do rządowych wskazówek jest dla przedsiębiorców dużym problemem, wręcz, mówiąc obrazowo, wejściem na minę. Przetwarzanie danych osobowych dotyczących zdrowia jest bowiem, na podstawie rozporządzenie o ochronie danych osobowych (RODO), szczególnie chronione i jako takie wymaga odpowiedniej podstawy prawnej. Adam Sanocki mówi wprost, iż mierzenie temperatury i zbieranie kwestionariuszy przez pracodawcę będzie legalne jedynie wtedy, gdy będzie realizowane na podstawie przepisów prawa (czyli wytycznych GIS w tej sytuacji).

Zdaniem ekspertów, skoro takich wytycznych ze strony GIS nie ma, zatem obecnie stosowanie się do wskazówek urzędników Ministerstwa Rozwoju może spowodować, iż przedsiębiorcy grozić będą potężne kary finansowe, nawet do 20 mln euro lub 4% całkowitego rocznego obrotu przedsiębiorstwa z poprzedniego roku obrotowego. Zgodnie bowiem z RODO wymagane jest od administratorów danych, by mogli wykazać legalność swoich działań przed organem nadzorczym. Zresztą potwierdza to też Adam Sanocki, informując, iż „To administrator danych musi być w stanie wskazać podstawę, na jakiej przetwarza dane osobowe”.

Co zatem uczynić powinni przedsiębiorcy w obecnej sytuacji?

Zdaniem Anny Kobylańskiej, adwokat i wspólnika w kancelarii Kobylańska, Lewoszewski, Mednis, wskazówki resortu rozwoju są kolejnym przykładem na to, iż nawet w dobie sytuacji wyjątkowych, jakim niewątpliwie jest panujący w Polsce stan epidemii, przedsiębiorcy powinni upewnić się, że mają podstawę prawną do przetwarzania danych osobowych. Okazuje się bowiem, iż w zakresie tych obejmujących stan zdrowia, postawą nie mogą być wyłącznie wskazówki rządowe.

Zdaniem z kolei Michała Kluski, adwokata z kancelarii Domański Zakrzewski Palinka, ta sytuacja pokazuje aż nadto dobitnie, iż nie warto od razu ślepo wprowadzać wszystkich zaleceń organów rządowych. Przypomina jednocześnie, iż opublikowane wskazówki resortu rozwoju od samego początku wzbudzały wątpliwości ekspertów.

Adwokat Michał Kluska radzi przedsiębiorcom, by dostosowywali oni swoje działania w zakresie przeciwdziałania rozprzestrzenianiu się wirusa SARS-CoV-2, wywołującego chorobę COVID-19, do specyfiki branży, sektora, jak i też okoliczności jego funkcjonowania czy też faktycznych zagrożeń. Niewątpliwie też koniecznym jest przy tym kierowanie się zasadami ochrony danych osobowych, jak i przepisami prawa pracy.

Ponadto uczula on przedsiębiorców, by wdrażając nowe rozwiązania w zakresie przetwarzania danych osobowych zawsze mieli oni na uwadze nie tylko podstawę prawna do ich przetwarzania, ale też i sposoby zabezpieczenia tych danych, jak i okres ich przechowywania.

Podsumowując, wskazówki resortu rozwoju są ewidentnie przykładem na to, iż nie można bezrefleksyjnie wprowadzać rządowych wytycznych w życie. Zawsze należy tego typu wskazówki i sugestie odnosić też do innych przepisów prawa, by nie być narażonym na przykre konsekwencje finansowe w przyszłości. Swoją drogą szkoda, iż urzędnicy przed opublikowaniem takich danych nie pokusili się o zweryfikowanie ich prawidłowości w szerszym kontekście prawnym i gospodarczym. Okazuje się bowiem, iż lepiej poczekać z opublikowaniem pewnych wytycznych, niż później je poprawiać.

[Głosów:0    Średnia:0/5]