Zmiany stanu bezrobocia na koniec kwietnia 2020 roku - KS Service
+
KSSERVICE

Zmiany stanu bezrobocia na koniec kwietnia 2020 roku

Zmiany stanu bezrobocia na koniec kwietnia 2020 roku
18/05/2020

Zmiany stanu bezrobocia na koniec kwietnia 2020 roku

Według danych pochodzących z urzędów pracy na koniec kwietnia 2020 roku nie było w polskiej gospodarce masowej fali zwolnień. Przedsiębiorstwa zgłosiły bowiem chęć zwolnienia około 10 tysięcy pracowników w ramach zwolnień grupowych. To co prawda o 3 tysiące więcej osób aniżeli w marcu 2020 roku, jednak trudno mówić o jakimś masowym przyroście bezrobotnych, gdyż aktywnych zawodowo jest około 16 mln Polaków.

Jak zatem wyglądają najnowsze dane o skali bezrobocia, na podstawie danych z urzędów pracy?

Otóż liczba podmiotów zgłaszających zwolnienia grupowe wyniosła w kwietniu 167, wobec 114 podmiotów w marcu 2020 roku. I te dane dotyczą 10.638 pracowników w kwietniu, wobec 7.710 pracowników w marcu.

Natomiast planowane zwolnienia pracowników w poszczególnych miesiącach prezentują się następująco:

Województwo Liczba pracowników planowanych do zwolnienia w kwietniu 2020 roku Liczba pracowników planowanych do zwolnienia w marcu 2020 roku
Dolnośląskie 1.385 865
Lubelskie 250 1.907
Mazowieckie 2.605 513
Małopolskie 1.046 358
Opolskie 268 54
Podkarpackie 737 837
Pomorskie 693 28
Śląskie 620 1.075
Warmińsko-Mazurskie 446 22
Wielkopolskie 465 1.072
Zachodniopomorskie 878 290

Co zatem wynika z danych urzędów pracy odnośnie skali bezrobocia?

Tak naprawdę od połowy marca 2020 roku, czyli początku epidemii koronawirusa w Polsce i zamrożenia gospodarki, narażonych na utratę pracy zostało około 2/3 z liczby, która objęta została zwolnieniami grupowymi w całym 2019 roku.

Zatem obecne dane należy traktować jako optymistyczne. Nie następuje bowiem w Polsce gwałtowny skok stopy bezrobocia, pomimo, iż taki scenariusz był bardzo realny. Jak mówi Andrzej Kubisiak, ekspert rynku pracy i wicedyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE), spływające obecnie dane z urzędów pracy dają nadzieję, iż ów czarny scenariusz nie spełni się.

Zdaniem analityków na obecna sytuację złożyło się kilka czynników. Paradoksalnie takim pozytywnym czynnikiem było chociażby zamrożenie gospodarki. W jego wyniku zamknięto szkoły, a ZUS poprzez zasiłki opiekuńcze przejął opłacanie części etatów. Przywrócenie zaś zajęć w szkołach może spowodować, iż te etaty zostaną zredukowane. W momencie, gdy pracownik przebywa na zasiłku nie ma możliwości jego zwolnienia, a ponadto nie jest to koszt dla pracodawcy, gdyż wypłata następuje z ZUS. Nie wiadomo jednak jak zachowają się pracodawcy z chwilą otwarcia szkół i powrocie tych osób na listę płac. A mowa jest tutaj o grupie 2-3 mln pracowników.

Przeczytaj  Jaki zawód wybrać? 5 kursów, które pozwolą Ci dobrze zarabiać

Co jeszcze miało wpływ na mały przyrost osób bezrobotnych na koniec kwietnia 2020 roku?

Otóż pozytywny wpływ na taki stan rzeczy miały też rządowe tarcze antykryzysowe. Mowa tutaj o pokrywaniu 40% wynagrodzenia w zamian za brak zwolnienia w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Według danych resortu rodziny, taką formą pomocy objętych jest około 840 tysięcy pracowników. Gdyby nie ta forma pomocy, prawdopodobnie znaczna część z nich już dziś byłaby na bezrobociu.

Kolejnym czynnikiem powstrzymującym pracodawców przed redukcją personelu są też zapowiedzi kolejnych etapów odmrażania gospodarki, jak chociażby najświeższego z dniem 18 maja 2020 roku. Wówczas bowiem częstokroć okazuje się, iż pracownicy są potrzebni, a przedsiębiorcy doskonale pamiętają ostatnie lata, gdy ich po prostu brakowało.

Ponadto niska liczba dotycząca zwolnień grupowych może być też spowodowana tym, iż taka forma jest przewidziana dla większych pracodawców. A w tym przypadku radykalne plany redukcji zatrudnienia mogą powstrzymywać organizacje związkowe, a ponadto duże przedsiębiorstwa częstokroć dysponują zapasem gotówki pozwalającym na przeczekanie trudnego okresu, jak i poszukiwanie oszczędności w inny sposób, chociażby poprzez redukcję pensji.

Co jeszcze wynika z analiz przeprowadzonych przez PIE, a dotyczących polskiego rynku pracy?

Otóż z dokonanych analiz wynika, iż 85% przedsiębiorstw nie przeprowadziło żadnych zmian kadrowych, za to na przełomie marca i kwietnia 2020 roku prawie polowa z nich zapowiadało obniżenie wynagrodzeń. Obecnie zaś 18% pracodawców deklaruje, iż tego dokonało, a kolejne 21% rozważa taką możliwość.

Eksperci podkreślają jednak, iż nie należy wyciągać zbyt daleko idących wniosków, chociażby ze zróżnicowania ilości osób przewidywanych do zwolnienia w poszczególnych województwach. W silnie zindustrializowanych regionach bowiem zwolnień zawsze będzie więcej, a częstokroć liczby z danego miesiąca zależą też od działań poszczególnych pracodawców. Tak było chociażby w marcu w województwie lubelskim, gdzie chęć przeprowadzenia zwolnień grupowych zgłosiło przedsiębiorstwo meblarskie Black Red White.

Przeczytaj  Wątpliwości z obciętymi odprawami

A jak wygląda sytuacja ze stopą bezrobocia w Polsce w porównaniu z innymi krajami?

W tym przypadku okazuje się, iż polskie dane w tym zakresie nie są tak złe, jak w innych krajach, czy też jak wynikało z prognoz ekonomistów jeszcze miesiąc temu. Zgodnie z danymi przedstawionymi przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, w kwietniu 2020 roku stopa bezrobocia wynosiła około 5,7% w porównaniu z 5,4% w marcu tegoż roku. Dla przykładu stopa bezrobocia w Irlandii w kwietniu przekroczyła 28%, a w Hiszpanii i Stanach Zjednoczonych – 14%.

Ekonomiści z banku PeKaO SA zrewidowali też swe prognozy dotyczące stopy bezrobocia w bieżącym roku. Otóż przed miesiącem przewidywali oni, iż może ona sięgnąć 13%, a dziś twierdzą, iż może pozostać na poziomie liczby jednocyfrowej.

Generalnie polski rynek pracy wydaje się być dość stabilny na tle sytuacji w innych krajach. Wpływ na to mają chociażby długie okresy wypowiedzenia, jak i funkcjonujące programy pomocowe, dające wręcz gwarancję zatrudnienia. Można też przypuszczać, iż po całkowitym odmrożeniu gospodarki, które zapewne przypadnie latem, a więc w szczytowym sezonie koniunktury na pracę, sytuacja powinna być zauważalnie lepsza.

Podsumowując, trudno jeszcze dziś snuć w miarę wiarygodne prognozy odnośnie polskiego rynku pracy i przewidywanej stopy bezrobocia. Zbyt mało jest jeszcze wiarygodnych danych, a jednocześnie dużo zmiennych. Nie wiadomo bowiem dokładnie, kiedy można będzie mówić o całkowitym odmrożeniu gospodarki ani jak zachowają się pracodawcy w momencie, gdy otwarte zostaną szkoły i pracownicy powrócą na listę płac. Niewiadomym też pozostaje wielkość popytu krajowego na towary i usługi po kryzysie wywołanym koronawirusem. Tym niemniej wydaje się, iż mocno pesymistyczne prognozy o gwałtownym wzroście bezrobocia nie powinny się spełnić.