Dylematy dotyczące wypłat dla lekarzy - KS Service
+
KSSERVICE

Dylematy dotyczące wypłat dla lekarzy

Dylematy dotyczące wypłat dla lekarzy
19/05/2020

Dylematy dotyczące wypłat dla lekarzy

Generalnie służba zdrowia, podobnie jak i cała gospodarka, nadal nie pracuje w warunkach normalnych, a jedynie awaryjnych. Tym samym wielu dyrektorów i menedżerów szpitali zadaje sobie coraz częściej pytanie, jak rozliczać lekarzy zatrudnionych na umowach cywilnoprawnych, gdy nie świadczą oni pracy w pełnym wymierzę, a nie jest to sytuacja przez nich zawiniona.

Jaki konkretnie dylemat ma kadra zarządzająca placówkami medycznymi w związku z lekarzami?

Otóż pomimo, iż resort zdrowia zaleca, by placówki medyczne powoli powracały do wykonywania planowych zabiegów i świadczeń, to i tak większość z nich nie pracuje jeszcze w normalnym trybie. W związku z tym pojawia się zasadne pytanie o wysokość wynagrodzenia jakie należy wypłacić lekarzom, zatrudnionym na kontraktach. Ich zarobki bowiem są uzależnione zwykle od ilości wykonanych procedur, a jeśli nie pracują, to nie zarabiają.

Kadra zarządzająca placówkami medycznymi głowi się nad tym problemem niemalże od początku epidemii, przyjmując w tym zakresie różne strategie postępowania. W ostatnim czasie burzę medialną w tym aspekcie wywołał internetowy wpis lekarki, która poinformowała, iż w jej szpitalu dyrekcja zaproponowała dokonanie wypłaty pensji „na kredyt”. Otóż obecnie miałaby ona zostać wypłacona w całości, ale później wymagałaby odpracowania. I ta sytuacja dotyczyła tych lekarzy, którzy pracują na kontraktach, a ich wynagrodzenie uzależnione jest od ilości wykonanych procedur. W rzeczywistości bowiem w kwietniu te osoby wykonały mniej zabiegów niż zwykle, ale dyżurowały i leczyły pacjentów urazowych.

Co zatem wzbudza największe wątpliwości formalne w tym aspekcie?

Otóż sprawa jest dość skomplikowana. W okresie bowiem, kiedy nie są wykonywane planowe świadczenia (na mocy rozporządzenia ministra zdrowia z dnia 14 marca 2020 r., Dz.U. poz. 437), lecznice otrzymują 1/12 część kontraktu. Jednakże jak podkreślają prawnicy, jest to swego rodzaju pożyczka.

Zdaniem Rafała Janiszewskiego, właściciela kancelarii doradzającej placówkom medycznym, obecnie sytuacja wygląda tak, iż szpitale dostają kredyt od NFZ (owa 1/12 część kontraktu), nie znając jednak warunków jego spłaty. Może się zdarzyć, iż fundusz nie będzie wymagał obrobienia niewykonanych procedur, umarzając tę pożyczkę. Jednakże, dopóki nie ma w tym temacie jednoznacznej decyzji, jest to tylko hipoteza.

Podobnie uważa też Katarzyna Fortak-Karasińska, radca prawny i partner w Kancelarii Fortak&Karasiński, która zwraca uwagę na fakt, iż z tych pieniędzy dyrektorzy szpitali będą musieli się rozliczyć, niestety na nieznanych jeszcze zasadach. Spodziewać się jednak należy, iż przed końcem okresu rozliczeniowego będzie trzeba niewykonane świadczenia nadrobić. I jej zdaniem powinni o tym pamiętać nade wszystko ci dyrektorzy, którzy postanowili płacić swym lekarzom pełne stawki pomimo niewykonania całości umowy.

Zdaniem Katarzyny Fortak-Karasińska ta wypłacana przez NFZ 1/12 wielkości kontraktu stanowi pieniądze przeznaczone dla placówki medycznej, niekoniecznie z przeznaczeniem na wynagrodzenia. Roszczenia lekarzy, którzy twierdzą, iż skoro placówka dostaje część kontraktu, to należy płacić im wynagrodzenie (czyli tak naprawdę środki za niewykonane procedury, bez konieczności ich wykonania w terminie późniejszym), są nieuzasadnione. Mamy tutaj bowiem do czynienia z ryzykiem pracy na kontrakcie.

Podobnie uważa też Rafał Janiszewski, twierdząc, iż jeśli umowa jest skonstruowana w ten sposób, że uzależnia wynagrodzenie od liczby wykonanych procedur, wówczas zrozumiałym jest, że gdy jest ich mniej, to jest ono mniejsze, a gdy więcej – większe. Przecież wielu przedsiębiorców ma teraz przestój i placówki medyczne nie są wyjątkiem. Błędem jest jednak powiązanie umowy płatnika (NFZ) z placówką medyczną na rozliczenia owej placówki z lekarzem. To, jak są wynagradzani lekarze, nie powinno być w żaden sposób powiązane z tym, czy placówka otrzyma 1/12 kontraktu, jak i jak się z niego rozliczy.

Co zatem należałoby obecnie uczynić w powyższej sprawie?

Zdaniem Rafała Janiszewskiego, najlepszym rozwiązaniem obecnie byłoby płacenie chociażby za gotowość. Można też wykorzystać lekarza, który nie może obecnie wykonywać zabiegów, do pracy na innych oddziałach placówki szpitalnej.

Jednakże takie rozwiązania powinny być wynikiem renegocjowania warunków zawartej umowy, bowiem stawianie lekarzy pod ścianą w tym kontekście nie jest uczciwe.

Generalnie rzecz biorąc, lepszym rozwiązaniem jest takie konstruowanie umów, by opiewały one na konkretne kwoty zgodne z cennikiem, a nie uzależniały płac od wykonania kontraktu. Bowiem wówczas zupełnie słuszne jest oczekiwanie lekarza, by jego wynagrodzenie wzrastało wraz ze wzrostem wartości świadczeń, a tymczasem w tej kwocie zawiera się przecież wiele innych kosztów.

Tym niemniej dziś należałoby wyjść z założenia, iż jeśli zmieniły się warunki zewnętrzne, to i warunki w umowie pomiędzy lekarzem, a placówką medyczną też powinny ulec zmianie. Jednakże to wcale takie proste nie jest. Wówczas w nieco lepszej sytuacji znajdują się lekarze z placówek niepublicznych. Tam jest bowiem większa swoboda renegocjacji umów.

Jeżeli bowiem lekarza na kontrakcie zatrudnia placówka publiczna, wówczas musi ona rozpisać konkurs i zawarta z nim umowa pozostaje niezmienna przez cały okres jej trwania. Trudno też wówczas liczyć na zmiany w oczekiwanym przez lekarza kierunku, gdyż byłoby to na niekorzyść placówki, a będąc ośrodkami publicznymi, muszą one przestrzegać dyscypliny finansów publicznych. W tym kontekście zupełnie inną sprawą jest fakt, iż tutaj rzadziej lekarze zatrudniani są na umowach, w których wynagrodzenie ustalane jest jako pochodna ceny NFZ z wykonanej procedury medycznej. W placówkach publicznych często bowiem obowiązują stawki za godzinę pracy.

Podsumowując, sytuacja lekarzy pracujących na kontraktach nie jest dziś łatwa. Przez obowiązujący stan epidemii i zamrożenia gospodarki, w tym i placówek służby zdrowia, nie mogą oni wykonywać pracy w takim zakresie, w jakim normalnie by funkcjonowali. To stwarza problemy szczególnie tym, którzy wielkość swego wynagrodzenia uzależnieni mieli od ilości wykonanych świadczeń czy przeprowadzonych procedur. Tym niemniej jest to w jakimś stopniu ryzyko, które ponosi każda osoba zatrudniona, gdy jej wypłata uzależniona jest od ilości pracy, którą wykona. Niestety jednak ten brak wykonania odpowiedniej ilości procedur wynika nie z braku chęci, tylko decyzji administracyjnych podjętych przez państwo. I w takim przypadku to właśnie państwo winno być płatnikiem odszkodowania z tegoż tytułu.