Nowe uprawnienia dla związków zawodowych - KS Service
+
KSSERVICE

Nowe uprawnienia dla związków zawodowych

Nowe uprawnienia dla związków zawodowych
13/07/2021

Nowe uprawnienia dla związków zawodowych

Okazuje się, iż już niedługo przedstawiciele związków zawodowych mogą liczyć na otrzymanie nowych uprawnień. W Parlamencie Europejskim i Radzie Dialogu Społecznego trwają bowiem prace nad przepisami, których celem byłoby zagwarantowanie związkowcom wstępu na teren przedsiębiorstwa, by tam aktywnie prowadzić swą działalność.

O jakich zmianach uprawnień dla związkowców jest mowa?

Generalnie jednoznaczne uprawnienie do przebywania działaczy związkowych na terenie przedsiębiorstwa znacznie ułatwiłoby prowadzenie spotkań informacyjnych z pracownikami i zachęcanie ich do wstąpienia w szeregi związku zawodowego.

Co do zasady prace nad takimi przepisami toczą się dwutorowo. Obecnie rozmowy dotyczące zasad wstępu na teren przedsiębiorstwa dla przedstawicieli związków zawodowych toczyły się w zespołach negocjujących planowaną umowę społeczną rządu, pracodawców i pracowników. I chociaż same negocjacje w sprawie paktu zakończyły się fiaskiem, to poszczególne dyskutowane zagadnienia mają trafić do dalszych prac w zespole ds. prawa pracy Rady Dialogu Społecznego (RDS).

Zmiany w tym temacie przygotowują też europarlamentarzyści, proponując wprowadzenie poprawek do projektu dyrektywy w sprawie adekwatnych wynagrodzeń minimalnych w Unii Europejskiej (UE), przewidujących zapewnienie związkowcom dostępu do miejsc pracy w celu organizowania się oraz reprezentowania zatrudnionych w negocjacjach z pracodawcą.

Co dziś wiadomo o propozycjach rozwiązań mających poszerzyć uprawnienia związkowców?

Otóż na razie mamy do czynienia z propozycjami mającymi charakter wstępny. Generalnie w przypadku związków już funkcjonujących chodzi o zagwarantowanie dostępu ich ekspertom prawnym, często niebędącym pracownikami, podczas prowadzenia negocjacji z pracodawcą. Zdaniem Barbary Surdykowskiej z biura eksperckiego NSZZ „Solidarność”, nowe przepisy miałyby też ograniczać przypadki, gdy zatrudniający utrudnia lub uniemożliwia kontakt z niezrzeszonymi pracownikami, jak i przekazywanie im informacji o funkcjonowaniu związku. W tym zakresie chodzi o dostęp do tablicy informacyjnej, jak i przeprowadzanie spotkań w stołówce, z pracownikami, którzy zakończyli już swą dniówkę.

W tym celu dostęp do przedsiębiorstwa mieliby zyskać również organizatorzy związkowi, czyli osoby działów rozwoju w centralach związkowych bądź działacze z innych przedsiębiorstw, chcący rozdawać ulotki lub przekazać informacje zachęcające do zrzeszania się. I takie uprawnienie dotyczyłoby nawet przedsiębiorstw, na terenie których dany związek nie funkcjonuje, bądź w ogóle nie ma związków zawodowych.

Przeczytaj  Tachografy mogą monitorować pracowników

Zdaniem Barbary Surdykowskiej, takie dodatkowe uprawnienia nie naruszają porządku pracy i nie stanowią zagrożenia dla bezpieczeństwa. Generalnie bardziej chodzi o ucywilizowanie warunków prowadzenia akcji agitacyjnych, by uniknąć chociażby sytuacji, gdy pracownicy ochrony danego zakładu pracy „przeganiają” działaczy związku zawodowego z chodnika przed zakładem pracy, gdyż jego część należy do pracodawcy.

Co do zasady ustawodawca powinien zastanowić się nad tym, czy dostrzega społeczno-ekonomiczną wartość w tym, iż pracownicy są zorganizowani, zawierają porozumienia z pracodawcami, poprawiają się warunki pracy i płacy. Jeżeli bowiem tak, to powinien ułatwić związkowcom funkcjonowanie.

Jakie są zatem możliwości wprowadzenia tego typu przepisów w życie?

Omawiane rozwiązania mogłyby wejść w życie, gdy uda się przyjąć wspomnianą wcześniej dyrektywę unijną bądź partnerzy społeczni i rząd dojdą do porozumienia w tej kwestii w ramach RDS. Wdrożenie przepisów unijnych nie jest przesądzone, bo chociaż mają one poparcie Komisji Europejskiej, to jednak decydujący głos będzie miało stanowisko Rady UE, czyli państw członkowskich.

Tymczasem właśnie one są bardzo podzielone. Negatywnie unijną inicjatywę oceniają państwa skandynawskie i Polska. Z kolei w Niemczech wiele zależeć będzie od wyników jesiennych wyborów parlamentarnych.

Natomiast prace w ramach RDS wymagają konsultacji z pracodawcami, mającymi do propozycji raczej niekoniecznie pozytywny stosunek. Jak bowiem dostrzega dr hab. Grażyna Spytek-Bandurska, ekspert Federacji Przedsiębiorców Polskich, z punktu widzenia związkowców proponowane rozwiązania są w pełni zrozumiałe. Jednakże ich wdrożenie wywołałoby wiele problemów, chociażby z zakresu bhp. Pracodawca bowiem odpowiada za poziom bezpieczeństwa na terenie zakładu pracy, tymczasem musiałby wpuszczać na swój teren osoby obce, z którymi nie łączy go żaden stosunek prawny. To zaś rodzi pytania, czy takiej obcej osobie należałoby przekazywać informacje z zakresu bhp na terenie zakładu pracy i kto ponosiłby ewentualną odpowiedzialność w razie zaistnienia wypadku.

Generalnie obca osoba, której mogą nie znać nawet sami członkowie związku z zakładu pracy, nie powinna mieć wstępu na teren przedsiębiorstwa. Pracodawca ma bowiem prawo chronić tajemnicę przedsiębiorstwa, w tym stosowaną organizację pracy i know-how. Tymczasem zgłaszane przez związkowców zmiany przepisów stanowiłyby ryzyko naruszeń w tym względzie.

Przeczytaj  Ekwiwalent za niewykorzystany urlop wypoczynkowy

Związkowcy oczywiście podkreślają z kolei, iż im nie chodzi o dostęp do działów produkcji, lecz możliwość kontaktu z zatrudnionymi chociażby w formie spotkań na stołówce. Zdaniem jednakże prawników, nowe przepisy mogą być w tym względzie problematyczne.

Jak zauważa Jakub Bartoszewicz, radca prawny i partner w Bogacz Bartoszewicz Kancelaria Radców Prawnych, miejsca pracy są dość specyficzne pod względem bezpieczeństwa, przykładowo mają zaostrzone reguły przy wyrobie leków czy też z uwagi na aktualne obostrzenia epidemiologiczne. W tym aspekcie nietrudno wyobrazić sobie sytuację, iż pracodawca, pomimo wątpliwości prawnych decyduje się na wprowadzenie badań temperatury przed wstępem na teren zakładu pracy. Tymczasem działacz związkowy, nie będąc zatrudnionym w danym przedsiębiorstwie, odmawia poddania się im, uznając to za działanie bezprawne. Jednocześnie powołuje się przy tym na prawo dostępu, podkreślając jednocześnie, iż nie jest pracownikiem, a tym samym nie ciąży na nim obowiązek współdziałania w zakresie bhp.

Poza tym pracodawcy wskazują też na ryzyko wewnątrzzakładowych konfliktów. Jeżeli bowiem pracodawca miałby obowiązek zapewniania dostępu każdemu przedstawicielowi związków zawodowych, w tym również i takiemu, który nie funkcjonuje obecnie w tym przedsiębiorstwie, to promowanie obcej organizacji związkowej może być traktowane jako konkurencja wobec funkcjonujących już zrzeszeń.

Co zatem jeszcze jest istotne w kontekście uprawnień związków zawodowych?

Otóż generalnie należy przypomnieć, iż już obecnie funkcjonujące przepisy skutecznie chronią funkcjonowanie zrzeszeń pracowniczych. Zgodnie bowiem z art. 35 ust. 1 pkt. 2 ustawy z dnia 23 maja 1991 roku o związkach zawodowych (Dz.U. z 2019 r. poz. 263 ze zm.) utrudnianie wykonywania działalności związkowej jest zagrożone karą grzywny lub ograniczenia wolności.

Zdaniem Jakuba Bartoszewicza, regulacja ta funkcjonuje jak najbardziej prawidłowo, a pojęcie „utrudniania” jest bardzo pojemne i oznacza, że na pewno niedopuszczalne jest szykanowanie z uwagi na prowadzenie działalności związkowej. Zatem prawdopodobnie uszczegółowienie tej kwestii może spowodować w praktyce więcej problemów niż korzyści.

Związkowcy mają jednak w tym względzie odmienne zdanie, uznając, iż obecna ochrona jest niewystarczająca. Sprawy sądowe bowiem dotyczące utrudniania są najczęściej umarzane, a wyrokiem kończą się jedynie te, gdy mamy do czynienia z ekstremalnie agresywnym zachowaniem pracodawców.

Podsumowując, rozszerzenie uprawnień dla związkowców wcale nie jest takie jednoznaczne i proste. Jest duże prawdopodobieństwo, iż może ono powodować więcej problemów, aniżeli obecnie funkcjonujące rozwiązania. Poza tym konieczność wpuszczenia obcej osoby na teren zakładu pracy stwarza poważne problemy pod względem bezpieczeństwa w danym przedsiębiorstwie. Zatem czy i w jakiej formie nowe przepisy wejdą w życie jest dziś sprawą otwartą, a negocjacje na pewno nie będą należały do prostych.